Przede wszystkim należy wspomnieć o Dudusiu. Psiak, którego niestety musieliśmy zostawić w Polsce. Tęsknimy za nim bardzo i on za nami też. Teraz Duduś ma Dziadków, którzy dobrze nim się opiekują.
My tutaj też znaleźliśmy pocieszenie. Mysia była szczeniaczkiem, kiedy przybłąkała się pod nasze drzwi. Miłość od pierwszego wejrzenia - dość długo szukaliśmy jej właścicieli, a że nikt się nie zgłosił - została.
Po kilku tygodniach pobytu u nas Mysia poczuła się zagrożona (chociaż niepotrzebnie) - w domu pojawiły się papugi. Żółty i Niebieski (tak je nazywamy) też są "przybłędami". Dostaliśmy je w prezencie od koleżanki, która musiała się przeprowadzić w miejsce, gdzie zwierzaki nie były mile widziane. Od tej pory witają nas głośnym ćwierkaniem, każdego ranka (nawet w niedzielę!).
|